środa, 25 stycznia 2012

"KLASYKA" CZY "NATURAL" ????

Mój ośmioletni wałach jest "nie za fajny" w obejściu. Przy czyszczeniu i siodłaniu daje interesujący pokaz "odstraszania" potencjalnego jeźdźca. Wierci się, uderza ze złością kopytami aż iskry idą, próbuje ugryźć przy zapinaniu popręgu, gryzie i bierze w zęby wszystko, co w danym momencie jest w zasięgu jego pyska. Przez okres kilku tygodni od jego zakupu bałam się go czyścić, nie mówiąc już o oczyszczaniu kopyt... Ponieważ jest bardzo wysoki (ponad 180 cm w kłębie) powstał problem z wsiadaniem na jego grzbiet. Nie należę do specjalnie niskich osób (mam 170 cm wzrostu), ale bez pomocy drugiej osoby nie daję rady. Dodatkowy problem nastręczało to, iż "Grubas" nie zamierzał podczas mojego gramolenia się na górę stać spokojnie i postanawiał  ruszać bez pozwolenia. Przez ten fakt najbardziej stresującą częścią treningu było dla mnie często samo wsiadanie. Jakiś czas temu miałam jednak przyjemność rozmawiania z instruktorką preferującą "natural", której to klaczka stała spokojnie, podczas gdy jej pani wsiadała z ... przenośnej drabinki. Na ten widok rozbolało mnie serducho, ponieważ mojego uparciucha zarówno wcześniejszy właściciel, jak i my próbowaliśmy bezskutecznie tego nauczyć. W momencie, kiedy jeździec ustawiał go bokiem do podwyższenia i sam na nie wchodził "Grubas"... po prostu błyskawicznie ustawiał się przodem, i nie było siły, żeby nawet z pomocą drugiej osoby coś z tym zrobić. Pani instruktor poinformowała mnie, że to dzięki naturalnym metodom przez rok nauczyła tego swojego konia. Pomyślałam, że to sporo czasu, ale z drugiej strony dla takiego efektu i wygody warto się pomęczyć. Oczywiście podzieliłam się swoim odkryciem i uwagami z moim przyjacielem, jeźdźcem z wieloletnim już stażem i ogólnie przeciwnikiem metod naturalnych. Nie minęło kilkanaście dni, a przyszłam obejrzeć trening skokowy mojego wałacha i co widzę?!?!?! Marcin podprowadza mojego złośnika do krzesła, wchodzi na nie, wkłada nogę w strzemię i siada w siodło, a koń ani przy tym drgnie..... Pełna konsternacja!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Rok kontra kilkanaście dni........ Proszenie czy wymaganie...... Współpraca czy uległość...... Pobłażliwość czy twarda ręka.........
Muszę przyznać, że zasady stosowane w "naturalu" są bliższe mojemu sercu, jednak efekt, który opisuję powyżej, mówi sam za siebie. Podejrzewam, że jest to dylemat wielu jeźdźców (w większości pewnie amazonek) i tak naprawdę każdy musi znaleźć własną drogę dla siebie i swojego rumaka. Trzeba po prostu znaleźć chyba złoty środek....

A poniżej link do filmiku o tym, jak można wsiadać na konia ;-)

http://www.smog.pl/wideo/40311/wsiadanie_na_konia_to_nie_takie_proste/



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz